poniedziałek, 17 lutego 2014

Zębaty

Już wiemy dlaczego kilka ostatnich dni Franciszek miał muchy w nosku. Wczoraj podczas potężnego ziewnięcia zauważyliśmy malutki koniuszek powodu marudzenia. Pierwsza, najprawdziwsza, prawa, dolna jedynka ujrzała światło dzienne! Na krótko, więc nie udało się zrobić zdjęcia, ale musicie uwierzyć na słowo :D




A tu kilka zdjęć w nowych portkach. Model potraktował bardzo dosłownie zalecenie "play with the camera" i chciał mi zabrać aparat, więc większość zdjęć była bardzo... dynamiczna. Na szczęście udało mi się zająć go na moment szeleszczącym motylkiem i dzięki temu 15 z czterdziestu kilku zdjęć jest ostrych, a trzy są do pokazania.

Poza tym Maluch powolutku raczkuje po mieszkaniu, wstaje przy wszystkim na czym może się oprzeć i przesuwa krzesła. Wczoraj przypadkiem otwarł dolną szufladę w kuchni. Zamknęłam ją, żeby nie przyszło mu do głowy coś z niej wyjmować i póki co się do niej nie zapędza. Ratuje mnie to, że kafelki w kuchni są chłodniejsze od reszty mieszkania i Francik za bardzo nie lubi tam pełzać, chyba że chodzi o koszyk z jarzynami, w którym zawzięcie grzebie jak tylko ma okazję.

Cieszę się, że ten ząbek się przebił, bo trochę się męczyliśmy z marudą, który nie umiał znaleźć sobie miejsca. Baliśmy się, że tak już będzie, że na podłodze źle, na rączkach trochę lepiej, ale od mamy ciągnę się do taty, a od taty do mamy, a tak naprawdę nie wiem o co mi chodzi. Teraz jest dużo lepiej. Można spokojnie przebrać człowieczka bez robienia "śruby" na przewijaku.

Teraz robię porządek w pokoju, bo wczoraj dołączyła do naszej rodziny komoda, która ma za zadanie zmienić visage naszego pokoju ze swobodnego na zaplanowany. Tak, teraz stanowczo muszę bardziej skupić się na sprzątaniu niż na klikaniu :)
Pochwalimy się komodą jak już będzie stała wśród splendoru perfekcyjnego ładu i porządku. Całuski!

2 komentarze: