Wdycham zapach wakacji. Zapach wilgotnego lasu wpycha się przez okno i wieczorny chłód mieszając się z lekkim zaduchem pociągu tworzy koktajl zarezerwowany dla tej pory roku. Jeszcze nie dla mnie pachną te wakacje. Myśl o nadchodzących kilku dniach zaciska mi gardło, ale na krótko, bo zmęczony organizm przeszedł w tryb oszczędzania energii i odmawia stresowania się. Zaczęło padać. Czas spędzony w pociągu to rzadki moment kontaktu z taką ilością natury i od kiedy jestem na studiach, zawsze zaskakuje mnie nagły wybuch nasyconej zieleni w tym mgnieniu oka między kwietniem a czerwcem. Dojrzewające zboże szumi falując na wietrze, a my dusimy się w tym Wrocławiu.
Jeszcze 4 dni ekstremalnego wysiłku skupienia przemęczonej uwagi i cały dzień będziemy się przytulać i bąblować na dywanie, mój mały Franciszku. Jeszcze tylko 4 dni.
Jadę sama do Wrocławia. Pierwszy raz bez Franciszka.
niedziela, 29 czerwca 2014
niedziela, 15 czerwca 2014
czwartek, 5 czerwca 2014
Krótko o zębach
Chłopaczek intensywnie wyrasta z ubranek, waży 11 kg i produkuje ząbki. Na początku tygodnia wyszły 2 nowe, co daje garnitur 5 zębów którymi doskonale gryzie się co popadnie. Na razie mało co widać, ale jak uda się zrobić zdjęcie, to na pewno się pochwalimy. Póki co zdjęcie zaśniętego dziecia z Misiem Franciszkiem, gorące pozdrowienia i całusy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


