środa, 12 listopada 2014
piątek, 7 listopada 2014
Woda z kąpieli najsmaczniejsza
Oj dzieje się, dzieje! Trudno nadążyć. Franek bada świat w tempie trzech instytutów Nasa i najchętniej nie pozostawiłby nam wcale czasu na cokolwiek innego. Mimo to mój projekt inżynierski jest już całkiem-całkiem. Dużo pracy jeszcze przede mną. Narysować, poprawić błędy, narysować znowu, poprawić błędy i tak w koło Macieju, aż nie będzie błędów. Norma.
Norm za to nie ma z Francikiem, bo Mały psoci na zmianę i ślicznie się słucha. Ma dużo fajnych pomysłów, jak np. schodzenie z fotela przez podłokietnik. Wchodzi normalnie, ale zejść musi koniecznie inną drogą. Na początku się klinował, bo przędz ten otwór w podłokietniku głowa przechodzi tylko bokiem, a on jeszcze chciał rękę razem z głową zmieścić. Nie szło i nie był zadowolony, ale już wie. A fotel jeździ i się kręci, więc to wcale nie jest takie proste.
Woda z wanny mu smakuje. Nawet z płynem do kąpieli. Pamiętam, że dla mnie to też była atrakcja - napić się wody z mydłem, wiadomo jeszcze tak, żeby rodzice nie wiedzieli. "nie pij tej wody!" - Usłyszałam w swoim głosie głos swoich rodziców - i tak, w koło Macieju :)
Czasem odwiedza nas Bartuś. Jest przy tym dużo radosnej zabawy i przeważnie chwila spokoju, bo chłopaki się sobą zajmują. Biegają, krzyczą, biją się - taki to spokój ;) Ale jenak większość czasu ładnie się bawią. Czasami tylko Bartuś przychodzi i mówi: Jagoda, choć no. Staram się go przekonać, że jestem "ciocia" i czasem nawet pamięta. Kochany.
Na zdjęciu dzieci podczas radosnej twórczości i tata/wujek w pracy. Jak dzieciaki są razem, to mam przeważnie więcej roboty przy nich, ale paradoksalnie też więcej czasu na projektowanie, a wieczorem padam.
Przesyłam całusy i do sklikania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

