czwartek, 27 marca 2014

Zawsze coś nowego

Franciszek stara się nie przeszkadzać mamie w studiowaniu i wynajduje sobie coraz to nowe zajęcia. Normalne zabawki nie są jednak wystarczająco atrakcyjne.

środa, 26 marca 2014

Środa, czyli idealny dzień na Francikowanie

Dzidziuś śpi. Jak na załączonym obrazku. Nic nie powiedział, tylko zasnął na pleckach w kojcu, kiedy sprzątałam. Teraz śpi w swoim łóżeczku. 

Jest po wtorku, po pierwszych ważnych oddaniach, więc dopiero dzisiaj mam okazję pofrancikować. Dzisiaj zaczęło się wcześnie, bo dzieć ostatnio wstaje przed 6:00 i życzy sobie towarzystwa. To towarzystwo może być zaspane, może nawet drzemać, ale musi być blisko. W końcu nieprzytomna mama zaczyna się dziecku nudzić, a w brzuszku robi się miejsce na śniadanko, więc trzeba się obudzić. 

Przypomina mi się historia z mojego dzieciństwa, znana z opowiadań rodziców, kiedy na wakacjach u babci wstawałyśmy z siostrą wcześnie rano i chciałyśmy "do śpiaśku" i babcia bladym świtem, w szlafroczku przysypiała na krawędzi piaskownicy (uściski dla Dziadków! :*). Albo kiedy zaczęłam chodzić, przyszłam do łóżka rodziców i zrobiłam "ejta-ejta", czyli usiadłam na głowie któregoś z rodziców i podskakiwałam, a pielucha na pupie to nie był wcale pampers. Ciekawe, mimo że znałam te opowieści, nie spodziewałam się tego wczesnego wstawania. Nieee, moje dziecko będzie od razu wyraźnie mówić "proszę, dziękuję i przepraszam". Tjaa... 

Póki co znajduje sobie nowe rozrywki. Biega na czworaka za piłką po całym domu. Dogania ją i próbuje złapać, a ta ucieka, więc trzeba ją gonić. Głośno tupie, chociaż może w jego przypadku lepsze byłoby określenie "paca", bo to rączki tupią najgłośniej. Trzeba zapytać sąsiadów z dołu, jak oni myślą. Jeszcze nic nie mówią. Poza piłką najnowszym hitem jest rolka do czyszczenia ubrań. Ma jaskraworóżowy plastikowy trzonek, który fantastycznie się sprawdza w roli gryzaka. Doskonałym zajęciem jest też chodzenie na uczelnie. W poniedziałek był na projektowaniu wnętrz i zachowywał się jak prawdziwy uczeń - nic nie mówił i udawał, że go nie ma. Koleżanka się zdziwiła, że nie płacze. Zastanawiam się, czy rzeczywiście dzieci tak często płaczą, a nasze jest takie spokojne, czy ludziom się wydaje, że dzieci to są rozwrzeszczane stwory, a wcale tak nie jest, bo już kolejny raz ktoś się zdziwił, że Francik nie płacze.

Kilka zdjęć na dobry humor:
Tak Franciszek zakomunikował, że chce spacerówkę.
Tak wybiera się na uczelnię - zasnął na przewijaku zanim go ubrałam.

poniedziałek, 17 marca 2014

Nowa perspektywa

Dziecko powoli zaczęło wychodzić nam z fotelika samochodowego nr 1, dlatego nabyliśmy fotelik nr 2, w którym jeździ się na siedząco. Baaaardzo się podobało!
 Super było w sklepie, gdzie dziecko też jeździło na siedzaka i zachłannie oglądało świat.
 A tu urzęduje w kuchni.

wtorek, 11 marca 2014

Znów o weekendzie

<podbiał>
Wiosna!
W ten weekend spacerowaliśmy po lesie z dziadkami. Szukaliśmy wiosny, bo już nią pachnie w powietrzu. Z takich oczywistych sygnałów znaleźliśmy pięknie rozkwitnięte żółte kwiatki. Nie wiem, czy Francikowi podobał się spacer, bo prawie cały czas spał. 

<chłopaki><z dziadkiem><spacer z rodzinką>


Łukaszek znalazł kilka kamieni i szyszek, które mi sprezentował. Widać, że woli niestandardowe rozwiązania. Co tam ścieżka? Rowem ciekawiej! Jeszcze trochę i Francik też pójdzie na spacer na swoich nóżkach. Ojej, to będzie dopiero ciekawe.
Tego samego dnia, a było to w niedzielę, pojechaliśmy do Trzebini zobaczyć się z prababcią Danusią. Nie udało mi się zrobić im razem zdjęcia, ale za to złapałam zaczytanych dziadka z wnukiem. 
<u prababci Danusi na kawce>
Dzisiaj w biegu od rana. Nie lubię wtorków. Dobrze, że już po wtorku...
Przesyłam całuski i do zobaczenia! 
p.s. - zapraszam na newslettera :D

czwartek, 6 marca 2014

Superprodukcja nr 1 - Krok w krok

Nowy na rynku producent filmików Lotzheimfilmstudio ma zaszczyt zaprezentować pierwszą Superprodukcję o wdzięcznym tytule: Krok w krok. 

Opis:
Od kiedy Franciszek stał się bardziej mobilny, dotrzymuje mamie towarzystwa na każdym kroku. Pomaga gotować, robić pranie, dba o porządek na niższych półkach, a najbardziej zaangażowany jest w pomoc przy porannym wstawaniu. Akcja filmiku rozgrywa się na przestrzeni mieszkania w pewne spokojne marcowe popołudnie i prowadzi widza kroczek za kroczkiem przez pogodną drogę życia małego człowieka. 

Obsada:
Dziecko
Mama



wtorek, 4 marca 2014

Studiujemy

Dziecko zaczyna szantażować. Od kilku dni niezadowolenie wyraża krzykiem. Zaczęło się od pilota, którego nie mógł dosięgnąć. Zrobił mi taką awanturę, że myślałam, że coś go boli, ale nie dałam się, schowałam pilota. To samo jest kiedy odkłada się go do kojca. Nie zawsze, ale zdarza się, że oprotestuje niewolę płaczem. Czasem nie jestem w stanie w porę zorientować się, że to szantaż emocjonalny i kilka razy dałam się zmanipulować. To umocniło go w przekonaniu, że tak może robić. Popracujemy nad tym.

Ostatnio byliśmy na placu zabaw. Założyliśmy buty i poszliśmy na huśtawki. Franciszek zjeżdżał po zjeżdżalni (na rączkach cioci Martynki) kręcił się na 2 karuzelach (z mamą, a później z tatą), bujał się na koniku/motorku, tylko nie przetestował huśtawki, którą cały czas okupowała razem z mamusią wyjątkowo zrezygnowana różowa dziewczynka. Najbardziej dziwiły i interesowały go kolorowe, ruchliwe dzieci wydające mnóstwo głośnych dźwięków.

Studia układają nam się w poniedziałek i wtorek, a resztę czasu przeznaczamy na różnorodne zadania domowe. Pomagają ciocie Martynka i Madzia. Dzię-ku-je-my! Na czas sesji tatuś zaplanował urlop tacierzyński. Dzisiaj jestem po pierwszym takim prawdziwym dniu na uczelni po dłuuugich feriach i padam na twarz. Wrzucam filmik i pędzę do wyrka!
Całuski!