wtorek, 23 września 2014
Mamo idziemy!
Bardzo lubi spacerki i jak tylko umie zachęca mnie do zabrania go na podwórko. Mówi "pa pa", "iść" i pokazuje wózek albo drzwi.
Tu, na zdjęciu, przyniósł mojego buta i go zakładał. Próbował w nim chodzić, ale mu średnio wychodziło i się denerwował. Czasami wyciąga swoje buciki i próbuje je zakładać - to też znaczy, że chce "iść".
Remont mamy
Poza tym remont elewacji trwa i trwa mać. Jeszcze długo i intensywnie. Ciągle wynikają jakieś nieporozumienia, bo to ktoś chce wentylację w innym miejscu, a to wentylator za duży, a to tynk ma za dużo kamienia, a to za mało i zawsze coś, więc dalej będziemy w wolnym czasie pieczołowicie ścierać i wdychać kurz budowlany i chłonąc atmosferę niespełnionych oczekiwań, wysłuchiwać sąsiadów pouczających budowlańców jak należy przeprowadzać remont... Partacze! Cholerni wysokiej klasy specjaliści z wieloletnim doświadczeniem w remontach zabytków! To ja, emerytowany papierkolog pomocnik starszego papierkologa powinienem podejmować te wszystkie decyzje, dlaczego mnie nikt nie słucha! Dlaczego?! Muszę krzyczeć głośniej! Nie rozumiem... Nic nie rozumiem! Nie zgadzam się!
Mam dość tych dywagacji na temat zasadności decyzji jakie zapadają w sprawie remontu. W dodatku sąsiedzi pytają mnie o zdanie. Mam stanąć po ich stronie, bo inaczej jestem po tej drugiej, złej stronie. Wszędzie ich pełno! Starszych pań, które mentorskim tonem zabierają głos w sprawach, o których nie mają pojęcia.
Przepraszam za te negatywne emocje. Za bardzo mnie to rusza. Zupełnie niepotrzebnie, ale jednak rusza. Czekamy z utęsknieniem na koniec remontu.
Całuski i ściski! Do zobaczenia!
poniedziałek, 8 września 2014
Chcę widzieć więcej
poniedziałek, 1 września 2014
Tata wrócił. Jest dobrze.
Nie jest dla nikogo zaskoczeniem, że Franciszek spędza teraz każdą chwilę ze swoim tatusiem. Najchętniej na rączkach. Przestał już bawić się w dzwonienie do taty. No bo po co, skoro tata jest z nami? Wieczorem tak się cieszył jak tatuś szykował do kąpania, ze aż się śmiał na głos.
Ostatnio oglądaliśmy jakiś film w którym panie sztucznie się śmiały. Fran odkrył wtedy, że można chodzić szybko i chodził, prawie biegał po pokoju, sztucznie się śmiał, przystawał i czekał na reakcje. Trudno się było nie szczerzyć, więc się szczerzyłam i zastanawiałam: kiedy to minęło? Trudno się ciągle dziwić, że dziecko wyrosło z ubranek, ale nadal mnie to zaskakuje! Francik, uprzedzaj, jak znów będziesz chciał rosnąć jak bambus.
Dostał zestaw plastikowych narzędzi z piszącym młoteczkiem, piłą, śrubokrętem, kluczem i wiadomo, najfajniej bawić się tym z tatą albo ciocią, ale samemu też można postukać młotkiem tu i tam. Zwłaszcza, jeżeli kuzyn nie będzie chciał zabrać mu młoteczka i nie trzeba będzie się z nim tłuc. Pac, pac, pac!
A na razie zdjęcie z ogródka
I pa pa pa!

