niedziela, 23 lutego 2014

Weekendowe odwiedzanie

Zaczęliśmy w sobotę wizytą u Hirka, który ma 11 miesięcy. Przedstawieni sobie chłopcy po krótkiej chwili zainteresowania oczkami tego drugiego zrezygnowali z dalszych kontaktów i skupili się na zabawkach (ach ci mężczyźni). Rozmowa z rodzicami Hirka, Julią i Piotrem kręciła się oczywiście wokół dzieci. Miło było porozmawiać z kimś, kto nie patrzy na mnie z łagodnym pobłażaniem, kiedy ze wzruszeniem mówię o tym jak syneczek opowiedział mi (przy pomocy kaszlnięć i gruchania) jak jadł zupkę z tatusiem i się nią zakrztusił. 

W tym samym dniu odwiedziła nas ciocia Marta z mnóstwem energii do przytulania, łaskotania i rozbawiania maluszka. Po takiej dawce rozrywki Francik zawsze bardzo grzecznie idzie spać. Chociaż ostatnio w ogóle bardzo grzecznie zasypia.


Następnego dnia takie wyspane dziecko, energicznie rozpoczyna dzień, tak jak np w tą niedziele o godzinie 6... (Co widać na załączonym obrazku) A wtedy rodzice dziecka piszą sms'a o 8:03 do cioci Marty i wydaje im się, że to już przecież tak późno. Chociaż to może też z niewyspania, bo poszli spać o 3 rano? Nie wiem, bo jestem tak zmęczona, że ledwo widzę na oczy.

Odwiedziliśmy w niedzielę dziadków w Biskupicach i mamy kilka zdjęć wszystkich przystojniaków, więc wybierzemy najlepsze i się pochwalimy przy następnej okazji.

Na zakończenie zdjęcie w całkiem nowym ubranku uszytym przez mamusię. 
 i jeszcze jednoUściski!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz