poniedziałek, 10 lutego 2014

Nowe przygody

Tyle się dzieje, że nie wiem od czego zacząć! Franciszek już bardzo odważnie wspina się na wszystko na czym może się pewnie oprzeć. Najbardziej upodobał sobie stolik, z którego w trybie natychmiastowym musiało wszytko zniknąć. I dobrze! Młodziak pilnuje porządku. 

Chłopak nie poprzestaje na poziomie dolnej półki i pnie się wyżej. Zdjęcie jak staje przy stoliku jest bardzo złej jakości, więc wrzucam takie:
Nie wiem, czy nie powinniśmy go powstrzymywać. Kosteczki jeszcze ma mięciutkie i niełatwo mu utrzymać równowagę, ale tak chce i tak go to cieszy, że trudno mu nie pozwolić. Wystarczy, że chwyci za rękę, zaczyna się podciągać i ustawiać stópki pod siebie do wstawania. Mówimy mu, że najpierw mógłby się nauczyć raczkować, bo na razie przemieszcza się techniką "brzuszkowo-kolankową", ale on sobie nic z tego nie robi i wspina się dalej. 
Dzisiaj wreszcie dokończyłam szyć dla Dziecia ubranko. To już trzecie. Największa trudność polega na tym, że mojemu modelowi gwałtownie zmieniają się proporcje, więc poprawienie błędów z poprzedniej wersji i powiększenie wykroju wcale nie gwarantuje, że następna wersja będzie dobra. Ubranka nie da się jeszcze nosić, bo nie ma napek, ale jest zrobione z takim zapasem, że zdążę coś wymyślić zanim będzie za małe. 
Może na zdjęciu niewiele widać, ale jak tu nie chasać jeżeli można? No jak? I jeszcze jedno. Na deser: 
Całuski dla wszystkich!

1 komentarz:

  1. Wygląda, że Francikowi bardzo podoba się widok świata z nowej perspektywy :)

    OdpowiedzUsuń