wtorek, 4 marca 2014

Studiujemy

Dziecko zaczyna szantażować. Od kilku dni niezadowolenie wyraża krzykiem. Zaczęło się od pilota, którego nie mógł dosięgnąć. Zrobił mi taką awanturę, że myślałam, że coś go boli, ale nie dałam się, schowałam pilota. To samo jest kiedy odkłada się go do kojca. Nie zawsze, ale zdarza się, że oprotestuje niewolę płaczem. Czasem nie jestem w stanie w porę zorientować się, że to szantaż emocjonalny i kilka razy dałam się zmanipulować. To umocniło go w przekonaniu, że tak może robić. Popracujemy nad tym.

Ostatnio byliśmy na placu zabaw. Założyliśmy buty i poszliśmy na huśtawki. Franciszek zjeżdżał po zjeżdżalni (na rączkach cioci Martynki) kręcił się na 2 karuzelach (z mamą, a później z tatą), bujał się na koniku/motorku, tylko nie przetestował huśtawki, którą cały czas okupowała razem z mamusią wyjątkowo zrezygnowana różowa dziewczynka. Najbardziej dziwiły i interesowały go kolorowe, ruchliwe dzieci wydające mnóstwo głośnych dźwięków.

Studia układają nam się w poniedziałek i wtorek, a resztę czasu przeznaczamy na różnorodne zadania domowe. Pomagają ciocie Martynka i Madzia. Dzię-ku-je-my! Na czas sesji tatuś zaplanował urlop tacierzyński. Dzisiaj jestem po pierwszym takim prawdziwym dniu na uczelni po dłuuugich feriach i padam na twarz. Wrzucam filmik i pędzę do wyrka!
Całuski!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz