niedziela, 29 czerwca 2014

Ostatni sesyjny post

Wdycham zapach wakacji. Zapach wilgotnego lasu wpycha się przez okno i wieczorny chłód mieszając się z lekkim zaduchem pociągu tworzy koktajl zarezerwowany dla tej pory roku. Jeszcze nie dla mnie pachną te wakacje. Myśl o nadchodzących kilku dniach zaciska mi gardło, ale na krótko, bo zmęczony organizm przeszedł w tryb oszczędzania energii i odmawia stresowania się. Zaczęło padać. Czas spędzony w pociągu to rzadki moment kontaktu z taką ilością natury i od kiedy jestem na studiach, zawsze zaskakuje mnie nagły wybuch nasyconej zieleni w tym mgnieniu oka między kwietniem a czerwcem. Dojrzewające zboże szumi falując na wietrze, a my dusimy się w tym Wrocławiu.
Jeszcze 4 dni ekstremalnego wysiłku skupienia przemęczonej uwagi i cały dzień będziemy się przytulać i bąblować na dywanie, mój mały Franciszku. Jeszcze tylko 4 dni.
Jadę sama do Wrocławia. Pierwszy raz bez Franciszka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz