wtorek, 6 maja 2014

Ząbkowanie i inne atrakcje

Tyle się dzieje, że nie nadążam zauważać, jak wiele się dzieje. Stuknęło 9 miesięcy - poprzednio był falstart, bo źle policzyłam. Dobrze, że czasem mogę sobie usiąść i napisać co ważnego się wydarzyło. Dzięki temu nie umykają uwadze te drobnostki, które mogłyby wmieszać się w codzienność. 

Z najważniejszych nowości jest trzeci ząbek. Wypłakana, lewa, górna jedynka. Bardzo blisko są następne górne ząbki i dziecko już zaczyna je odchorowywać. Znowu marudzi i się tuli, nie może sobie znaleźć miejsca. Wiadomo, nie cały czas, ale są takie momenty, kiedy widać po człowieczku, że nie wie co ze sobą zrobić i szuka ratunku. Smarujemy żelem, a jak jest prawdziwa tragedia, to dostaje lekarstwo przeciwbólowe. 

Trochę o osiągnięciach. Dzisiaj pierwszy raz widziałam jak Franciszek specjalnie zsunął się z łóżka. Leżąc na brzuszku odpychał się rączkami do tyłu aż dotarł do krawędzi łóżka i zjechał na nóżki. Hurra!

Zaczyna się gadanie. "papa" i machanie rączką było pierwsze. Później się posypały słówka. Tata, idzie, chopa!, jedzie, da (tzn. daj), mama - było kiedy trzeba ratować, ale tak zwyczajnie, to nie chce powiedzieć. 

Z kulinarnych przygód, to kosztowanie, kosztowanie, kosztowanie. Zwykła zupka z jarzynek już za bardzo nie wchodzi. Najlepiej jak jest w niej jakiś ciekawy smak, albo smaki są oddzielone - mięsko, jarzynka, ziemniaczek. Picie dobrze idzie z kubka niekapka albo ze zwykłej szklanki przy pomocy mamy.

Najeździliśmy się ostatnio za wszystkie czasy i teraz chętnie sobie pomieszkamy. Martynka i Bartek przeprowadzili się, więc przeorganizowujemy mieszkanie. Ich pokój zajął Francik. Dzisiaj już śpi u siebie. Musimy się przyzwyczaić, że możemy swobodnie wieczorem wchodzić do naszego pokoju. 

A tak dziecko znowu zasnęło podczas przebierania. Rzadko się to zdarza, wiec musiałam udokumentować: 
To tyle. Uściski! 
P.s. - dzisiaj w autobusie Franciszek głośno zapiszczał kilka razy i cały autobus się na niego patrzył. Dosłownie wszyscy (no dobra, oprócz kierowcy), a jakaś pani poważnie powiedziała "ale głos! Współczuję w domu..." Oj, rozwrzeszczało się dziecko. Rozwrzeszczało. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz