Krótko i oszczędnie z treścią. Dziecko ma 10 miesięcy, tata ma urlop tacierzyński, mama ma koniec semestru - bardzo dużo do zrobienia. Zdarza się, że chodziliśmy na zajęcia razem, wtedy:
![]() |
| Francik śpał na spacerze w parku przed Wydziałem. |
![]() |
| Konsultował swój awangardowy projekt u pana profesora od wnętrz. |
![]() |
| Śpał z kuzynem Bartusiem w samochodzie. |
Dzisiaj rano Franio pokazał, że jest głodny wkładając sobie łapką niewidzialne jedzonko do buzi. Nauczył się biegać raczkując - śmiejemy się, że robi "turbo dzidziusia". Zmotywował go do tego kuzyn Bartuś, którego koniecznie trzeba było pewnego razu z piskiem gonić po pokoju. Pozdrawiamy sąsiadów z dołu. I z boku. I z góry...
Wczoraj popołudniu rozmawiał z tatą:
- Gdzie masz piłeczkę? - pyta tata.
- Nie idzie. - odpowiada dziecko [tłum.: Nie da się z nią iść-raczkować]
- Nie idzie? - chciał się upewnić.
- Nie. - potwierdziło dziecko.
Tyle na razie,
pozdrawiamy!
Trzymajcie kciuki żebyśmy przetrwali tą sesję :*



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz