środa, 28 maja 2014

Przed sesją jest gorąco

Krótko i oszczędnie z treścią. Dziecko ma 10 miesięcy, tata ma urlop tacierzyński, mama ma koniec semestru - bardzo dużo do zrobienia. Zdarza się, że chodziliśmy na zajęcia razem, wtedy: 
Francik śpał na spacerze w parku przed Wydziałem.
Konsultował swój awangardowy projekt u pana profesora od wnętrz. 
A innym razem:
Śpał z kuzynem Bartusiem w samochodzie. 
Harcował z kuzynem Bartusiem i ciocią Asią:

Dzisiaj rano Franio pokazał, że jest głodny wkładając sobie łapką niewidzialne jedzonko do buzi. Nauczył się biegać raczkując - śmiejemy się, że robi "turbo dzidziusia". Zmotywował go do tego kuzyn Bartuś, którego koniecznie trzeba było pewnego razu z piskiem gonić po pokoju. Pozdrawiamy sąsiadów z dołu. I z boku. I z góry...

Wczoraj popołudniu rozmawiał z tatą: 
- Gdzie masz piłeczkę? - pyta tata.
- Nie idzie. - odpowiada dziecko [tłum.: Nie da się z nią iść-raczkować]
- Nie idzie? - chciał się upewnić.
- Nie. - potwierdziło dziecko.

Tyle na razie,
pozdrawiamy! 
Trzymajcie kciuki żebyśmy przetrwali tą sesję :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz