sobota, 17 maja 2014

W pobliżu sesji

Pyk! I już - tydzień minął. 

Sesja się zbliża, ale nie sesja jest tym przed czym drżą studenci wydziału architektury. Najważniejsze dzieje się przed sesją, bo do końca semestru musimy oddać wszystkie projekty. Wszystkie na raz, więc dzieje się. Oj, dzieje! Nie ma już czasu na rozrywki, brakuje go na resztę obowiązków i, co najbardziej boli, brakuje czasu dla dziecka. Mimo że Franciszek jest bardzo samowystarczalny jeżeli chodzi o zabawy, to wolałabym spędzać z nim więcej czasu. Stąd ogromna motywacja żeby skończyć wszystko przed terminem, oddać i mieć z głowy. 

Z nowych niusów:
Nowy kojczyk sprawdza się pierwsza klasa. Jest większy niż poprzedni, ma otwierane na zamek błyskawiczny wejście, które jest otwarte prawie cały czas. Dla takiego dziecka to idealne rozwiązanie, bo już woli sam "chodzić". Dzięki temu wejściu kojec nie jest więzieniem, z którego trzeba się prosić o wyciągnięcie, tylko pokoikiem zabaw, w którym czasem trzeba posiedzieć samemu. Chętnie tam wchodzi, umie już wychodzić, jak trzeba go zamknąć, bo np się smaży albo idzie pod prysznic, to bajki + kojec i dziecko jest spacyfikowane. Czasem nawet nie trzeba bajek. Wiem, wiem, takie małe dziecko nie powinno jeszcze oglądać telewizji, ale czasem muszę się tak ratować. W każdym razie kojec = studia. Bez kojca bym nie postudiowała... 

Chwalimy się nowymi umiejętnościami:
Chłopak nauczył się włączać melodyjki dużym przyciskiem na swojej zabawce. Zawodowo schodzi z kanapy - raz nawet wszedł, bo udało mu się stanąć na poduszce. Zadarł nogę i z trudem wskrobał się do góry. Sam zjadł ćwiartkę jabłka (bo ma już przeciwstawne zęby), a kiedy znajdzie coś materiałowego, próbuje to ubrać, jak bluzkę przez głowę. Oczywiście to coś ląduje za plecami, albo zostaje na głowie albo karku. Bardzo lubi zarzucić sobie kocyk na plecy i raczkuje z tym na plecach jak z peleryną. Ślicznie mówi "mama" - kiedy coś chce i daje nam całusy z otwartą paszczką.
Zaczął zgrzytać zębami. O zgrozo! 
Aha! Ostatnio otwarł sobie szufladę, wszedł do niej i wdrapał się na półkę od telewizora. Ups.

1 komentarz: