czwartek, 24 września 2015

Agrofitness*

Co to się działo! Co się działo!
Na czas jakiś zarzuciłam blogowanie chyba dlatego, że w ciąży kobita trochę zamyka się na świat i skupia bardziej na, że się tak wyrażę, życiu wewnętrznym. Moje "życie wewnętrzne" postanowiło ujrzeć świat 14 sierpnia 2015 r. i nosi imię Albert. Nie wiem czy w związku z tym powinnam zmienić nazwę bloga... jeszcze się nad tym zastanowię.
Teraz bujam małego Albercika, ogarniam Franka, wracam do aktywności po ciąży i porodzie, zaczynam się rozglądać za pracą i uprawiam ogólnie pojęty agrofitness. Na początku po porodzie ograniczałam się do podlania kilku kwiatków i krzaczków w doniczkach, a dzisiaj już pokusiłam się o wykoszenie całkiem sporego kawałka trawnika. Z kondycją u mnie słabo, oj słabo! Zasapałam się porządnie! Poza tym uprawiamy razem z chłopakami polnywalking w drodze na plac zabaw. Więcej o naszych wiejskich aktywnościach następnym razem, bo Albercik już stracił cierpliwość i musimy się potulić.
Przesyłamy całusy i do sklikania!
________________________
* Określenie wymyślone przez moją Matkę Agatkę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz